Translate

sobota, 25 sierpnia 2018

PAL - Poznańska Akademia Liderów

Od 14.08 do 18.08 przebywałam na wyjeździe zorganizowanym przez PAL w Ciążeniu.  Poznańska Akademia Liderów to projekt mający na celu kształtowanie młodych na przyszłych liderów. W ciągu tych czterech dni odbywały się szkolenia - dwa w ciągu dnia po trzy godziny. Warsztaty miały bardzo zróżnicowaną tematykę. 

  • Wystąpienia publiczne, gdzie uczyliśmy się prawidłowej postawy oraz dowiedzieliśmy się jakie popełniamy błędy podczas wystąpień. Naszym zadaniem było zaprezentować się przed grupą - opowiedzieć o czymś co lubimy przed kamerą. W trakcie naszego wystąpienia ktoś rzucał przypadkowe słowo - często w ogóle nie związane z tematem naszego monologu, a naszym zadaniem było wpleść je do wypowiedzi. Co często wychodziło zabawnie. 
  • Tożsamość, a wizerunek - gdzie poznawaliśmy podstawowe różnice między wizerunkiem, a tożsamością. 
  • Umiejętności lidera - co powinien wiedzieć lider i jakie umiejętności posiadać. Kreatywność, zdolność do kompromisów oraz wiele innych kompetencji miękkich. Ocenialiśmy też swoją osobowość oraz jaką rolę pełnimy w grupie.
Odbyło się też wiele interesujących i - przede wszystkim - pouczających wykładów. Wiele z nich wyniosłam, a nabyte umiejętności wykorzystam w nadchodzącym projekcie. 
Ale ten wyjazd polegał tez na integracji. W końcu jak mamy nauczyć się pracować w grupie, jeśli nie w praktyce?

Każdego ranka wyznaczone osoby przygotowywały razem śniadanie. Raz nawet zrobiliśmy kolacje - na zasadzie zawodów. Coś jak MasterChief, ale drużynowo. I mimo moich obaw wyszło zabawnie oraz smacznie!
Odbywały się też przerwy  na kawę, gdzie toczyły się ożywione rozmowy - np. na temat starych kreskówek z lat 90 albo innych poważniejszych tematów. 
Wieczorami najczęściej odbywały się mini zawody albo karaoke. 

Odbyło się też spotkanie z samorządami z naszych uczelni. Ja spotkałam się z samorządem z UAM-u. Przedstawiali oni swoje historie jak zostali wciągnięci w pracę samorządu oraz jak wyglądają - od kulis - przeróżne projekty np. Juwenalia albo Campus.  

Odpowiedzieli tez na nasze pytania odnośnie stypendium i jak je zdobyć. Polecili nam stronę moje stypendium

Ostatnią rzeczą o jakiej chciałam Wam napisać jest Akademia Przyszłości. Jest  to program, który ma na celu pomóc dzieciom. Wolontariusze spędzają z dzieckiem minimum godzinę tygodniowo. Ich zadaniem jest np. odbudować pewność siebie dziecka albo pokazać, że jest dla kogoś ważne. 
Jest to moim zdaniem świetna inicjatywa, w której mam zamiar w przyszłości wziąć udział. 

Jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o PAL-u zapraszam na ich stronę. 
   


Jeśli zainteresowała Was Akademia Przyszłości i chcecie wziąć w tym udział zapraszam na tę stronę. 



niedziela, 19 sierpnia 2018

Warszawskie Zoo

W ostatnią sobotę wybrałam się z rodzicami do Warszawy. Miałyśmy niesamowite plany - chciałyśmy zobaczyć Zoo, zobaczyć panoramę miasta z Pałacu Kultury oraz zwiedzić Łazienki. Nie spodziewałyśmy się, że wyprawa w Zoo zajmie nam, aż pięć godzin. A i tak wszystkiego nie zobaczyłyśmy. 

Bilety kupiłyśmy na miejscu w automacie - jest to o wiele szybszy sposób niż ten tradycyjny oraz wygodniejszy, jeśli ktoś nie lubi stać w kolejce. 



Wpierw obejrzałyśmy papugarnię - szczególnie zafascynowana nią była moja mama. Nie mogłyśmy jej wręcz odciągnąć. Potem zawędrowałyśmy do małego parku, gdzie odpoczęłyśmy chwilę. Zwiedzanie Zoo w największy skwar to mimo wszystko wyczerpujące zajęcie. 

Następnie odwiedziłyśmy akwarium - gdzie doszło do małego zgrzytu między mną, a siostrą. Miała do mnie pretensje, że ją zostawiłam, a stałam parę metrów od niej. A ona pognała przed siebie nawet się nie oglądając.
A na zdjęciu jest rybka, którą nazwałyśmy Żelek. Wygląda jakby ktoś do połowy włożył ją do farby. 

Jedna z wielu innych interesujących atrakcji - były małpki. Urocze, małe stworzonka. Zainteresowane casem na telefon mojej siostry, lgnęły do szyby. 

Były też pawie, wędrujące po całym Zoo. Tutaj mamy akurat samice. Chodziła za nami parę minut, dopóki ktoś inny jej nie zainteresował. 

Wystawa gadów przyciągała tłumy. Pełno różnej maści węży, a na zewnątrz żółwie. Cała masa żółwie...

... oraz krokodyl.

Była też surykatka, która bacznie wszystkich obserwowała. 
Lew, który się przed nami ukrywał. Znalezienie go chwilę nam zajęło.

A po czterech godzinach wędrówki, wybrałyśmy się na obiad. Znalazłyśmy na terenie Zoo - mały niepozorny barek. Cisza, spokój. Z dala od głównego spacerniaka. A do tego przepyszne naleśniki. 

A na koniec dnia mieliśmy się wybrać do Pałacu Kultury, zobaczyć panoramę miasta. Lecz...
Zbyt duże kolejki zniechęciły nas.
Może następnym razem.
Mimo to i tak uważam ten dzień za udany.



niedziela, 12 sierpnia 2018

Podstawa Anatomii Człowieka - Z kursu rysunku

Spis Treści 
Perspektywa 
Drzewa
Ludzka Anatomia (obecnie czytany)

Czwartego dnia naszym tematem była ludzka anatomia. Jedna z najtrudniejszych rzeczy do rysowania - moim zdaniem. Każdy człowiek jest inny i tą odmienność trzeba umieć odwzorować na rysunku. Zadarty nos, wystające kości policzkowe, czy krągłości to tu, to tam. Postacie muszą być podobne do tych prawdziwych, a ci fikcyjni muszą być przyjazne dla oka. Aby to osiągnąć ciało musi być naturalne - czyli proporcjonalne. 
Nasze ciało jest proporcjonalne - nie licząc twarzy, ale to nie wywód na ten post. Może kiedyś. 
Jest parę zasad, które ułatwią rysowanie ludzi. 

Z góry przepraszam za jakoś - te rysunku są rozmiaru B2, a moja drukarka nie jest taka duża.

Stopa jest długości przedramienia.



Wielkość dłoni odpowiada wielkości głowy. 

Rysunek zaczynamy od tzw. "kukiełki", a potem rysujemy detale i dodajemy cienie. 


Wysokość człowieka mierzy się głowami.
Szerokość ramion mężczyzny to 3 głowy, a u kobiet są węższe.
Łokieć jest na wysokości talii.
Wyprostowana ręka sięga do połowy uda. 

sobota, 11 sierpnia 2018

Martwa Natura - Z kursu rysunku

Spis Treści 
Perspektywa 
Drzewa
Martwa Natura (obecnie czytany)


Przez ten tydzień codziennie chodziłam na kursy rysunku w Dominie. 
Każdego dnia mieliśmy inny temat. Ale o tym w kolejnych postach na ten temat. Zacznę od końca, ponieważ poprzednie rysunki chcę przerobić na blansze - które zawisną w mojej pracowni. 
Ostatniego dnia rysowaliśmy martwą naturę. Nasi nauczyciele - którzy traktowali nas na równi z nimi. Co bardzo mi się podobało. - przygotowali stolik, na którym ustawili różne rzeczy. 
A o to efekt ponad czterogodzinnej pracy. 

A co do samych kursów rysunku panuje tam naprawdę przyjemna atmosfera, wręcz rodzinna. Nauczyciele - chociaż trochę trudno ich tak nazwać, ponieważ w ogóle nie ma typowej relacji uczeń nauczyciel.- zawsze służą nam przydatną radą. Nie poganiają, tylko każdy może pracować w swoim tempie. 
Człowiek naprawdę dobrze się tam czuje. 
Każdemu kto chce nauczyć/doszlifować swoje umiejętności śmiało może zapisać się do Domina


niedziela, 5 sierpnia 2018

Trochę o znakach zodiaku - Waga


Spis Treści
Baran: 21.03 - 19.04
Bliźnięta: 23.05 - 21.06
Rak: 22.06 - 22.07
Lew: 23.07 - 23.08
Panna: 24.08 - 22.09
Waga: 23.09 - 22.10 (obecnie czytany)
Skorpion: 23.10 - 21.11
Strzelec: 22.11 - 21.12
Koziorożec: 22.12 - 19.01
Wodnik: 20.01 - 18.02
Ryby: 19.02 - 20.03

Inspiracją do tego rysunku był mój i siostry znak zodiaku. Jak można się domyślić po tytule - jest to waga. 
Rysunek został wykonany nowymi markerami Touch'ami. 
A teraz pora na krótkie streszczenie. 
....

Waga to symbol sprawiedliwości. Ale i równowagi między życiem, a śmiercią. Waga to też harmonia. Dwie przeciwne sobie rzeczy po obu stronach wagi równoważą się. Są sobie równe. A i tak odmienne.

Waga jest znakiem zodiaku dla osób urodzonych 23.09-22.10. 
Takie osoby dobrze czują się w harmonii z innymi. Dlatego nie lubią się kłócić. Przynajmniej w teorii. A jak wiadomo teoria różni się od praktyki. Z własnego doświadczenia wiem, że wagi potrafią być niezwykle wytrwałe w kłótni. Ale to tylko moja opinia. 
Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jestem typową wagą - przynajmniej w większości.  
Takt, uprzejmość i troska o innych. Ale też wielkie niezdecydowanie - wybrać czekoladę, czy ciastka? 
Lecz zawsze dokładnie przemyślą swoją decyzję. Wezmą wszystkie za i przeciw pod uwagę. Ich decyzje są zawsze przemyślane. 
Mówią, że wagi unikają odpowiedzialności oraz  dążą do ugody nawet za cenę bycia w niezgodzie z sobą. Z tym to się akurat nie zgadzam. Nigdy nie unikałam odpowiedzialności i przede wszystkim zależy mi, aby żyć zgodnie z własnymi przekonaniami. 
Niektórzy uważają, że wagi lubią być w centrum uwagi. A najbardziej zależy im na sobie. To kolejna rzecz, która do mnie nie pasuje. Ale odzwierciedla moją siostrę. Jak również łatwość w nawiązywaniu przyjaźni. Kolejna cecha definiująca moją siostrę. To ja w naszym duecie jestem nieśmiała. 
Legenda głosi, że wagi posiadają dar intuicji. Z tym się zgadzam. Moje przeczucie nigdy mnie nie zawiodło. Dar empatii też nie jest im obcy. Potrafią słuchać o czyich problemach godzinami - uwierzcie coś o tym wiem. 
Wagi podobno są samolubne... 
Ciężko to przyznać, ale z siostra bywamy samolubne. Nie jakoś wyjątkowo. 
Ważną rzeczą dla wag jest też rodzina. Pełni dla nich istotną część życia. 
Odskocznia od rzeczywistości dla wag przede wszystkim są książki. Pomagają pobudzić wyobraźnię. 
Podobno nie przepadamy za sportem, ale istnieją wyjątki. Osobiście uprawiam pływanie, a moja siostra przepada za siatkówką. 

Żywiołem wagi jest powietrze, chociaż bardziej utożsamiam się z wodą. Wiecie... Cocha woda brzegi rwie. Myślę, że moja siostra to raczej ogień. Bywa bardzo energiczna i rozgadana.
I tym w skrócie są wagi. Przynajmniej w teorii. A jaka jest prawda, każdy wie. 



sobota, 4 sierpnia 2018

Kredki & Markery - Wojownicze Żółwie Ninja (2003)

Wojownicze Żółwie Ninja z 2003 roku to kreskówka, na której się wychowałam. Mam do niej wielki sentyment, więc z nadzieją oglądałam nową odsłonę tej bajki. Wojownicze Żółwie Ninja z 2012r. 
Była ona ciekawa, ale zupełnie inna od tej z 2003r. Rozwijała wątki, które w poprzedniej zostały potraktowane - moim zdaniem - po macoszemu jak np. historia z robozbiegiem. W nowej odsłonie jest od pokazany o wiele ciekawiej. Fabuła wciąga, a postacie mimo drobnej korekty charakterów dalej są interesujące. 
Lecz jestem przyzwyczajona do bardziej komiksowej wersji. Jest bardziej poważniejsza oraz moim zdaniem lepsza. 
Ogółem lubiłam każdą postać na swój sposób. Ale najlepszą był, jest  i będzie Leonardo. To on został bohaterem dzisiejszych rysunków. 

Pierwszym jest Leo narysowany kredkami z Koh-I-Nora. Są to dobre kredki. Twarde, więc jeśli zależy komuś na mocnym kolorze, trzeba mocniej przycisnąć i nałożyć parę warstw. I są w kuszącej cenie. 2,20zł za jedną kredkę, podobnie kosztują w zestawie. Niestety można nałożyć tylko 3/4 warstwy, a kolory ciężko się ze sobą miesza. Mają słabą światło odporność. 
Ale wypróbowywałam je na śliskim papierze. Mój błąd  inie wykorzystałam w pełni ich potencjału. 

Kolejna odsłona Leo jest w nowych markerach Touch. Są to markery na bazie alkoholu. Mają wyraziste kolory oraz łatwo można je ze sobą mieszać. Do tego są też tańsze od innych markerów, a nie brakuje im jakości. Jedynym minusem jest twardość końcówek. Ale to należy już do osobistych predyspozycji.