Translate

niedziela, 27 maja 2018

Faza na Universa

Od pewnego mam fazę na kreskówkę "Steven Universe" (klik). Na początku jakoś mi się nie podobała, ale z czasem jak pojawiła się głębsza fabuła, a postacie stawały się bardziej interesujące, zaczęła mi się podobać. Mniej więcej od pojawienia się Perydot. 
Narysowałam już Granat, a teraz przyszła pora na Rose Kwarc! 
Wzorowałam się na obrazie Rose w domu Stevena. Została wykonana ołówkami i to wszystko.
A co do rysika do komputera powinien przyjść gdzieś w tym tygodniu. 

sobota, 26 maja 2018

The Betrayal Knows My Name

Jeszcze w gimnazjum narysowałam dokładnie ten sam rysunek, ale został - łagodnie ujmując - uszkodzony przez "kolegów" z klasy. Ale to zamknięty rozdział. 
Z powodu nostalgii do tego anime (klik), postanowiłam na nowo stworzyć ten rysunek. Jestem z siebie bardzo zadowolona. Chociaż miałam z nią problemy - pod względem technicznym, czyli samo poprawne rozmieszczenie postaci zajęło mi prawie tydzień, a potem problem twórczy - czym ją wykończyć. Jak widać zdecydowałam się na lineart oraz wypełnienie ołówkiem. 
A teraz trochę inna sprawa. Parę dni temu mój rysik zepsuł się całkowicie, a to oznacza, że przez nieokreśloną ilość czasu nie będzie żadnych grafik komputerowych oraz, że praca nad grafikami do gry też na razie stoi w miejscu.
Jak przyjdzie mój nowy rysik, wszystko powinno wrócić do normy. 

niedziela, 20 maja 2018

Raport z Pyrkonu!



Wczoraj pojechałam z siostrą na Pyrkon. Tylko w sobotę, ale ważne, że chociaż na jeden. 
Zależało nam, aby dostać się do Poznania przed 10, zanim wszystko się zacznie. 
Wstałyśmy około szóstej, aby zdążyć na pociąg za dwadzieścia ósma. 
Testowanie aparatu w pociągu!

Najpierw udaliśmy się  po informatory, a moja siostra musiała nam zniknąć z oczu. Nie minęło nawet 5 min, a my nie wiedzieliśmy, gdzie ona jest. Na szczęście szybko się znalazła i tak z dziesięć razy? Może więcej?
Ale wracając przed dziesiątą udało nam się zrobić rundkę wokół całego Pyrkonu i zjeść śniadanie.
A to cudeńko znalazłam podczas naszej pierwszej rundki! Zakochałam się jak to zobaczyłam! 
 A potem było różnie. Dużo chodziliśmy po stoiskach wystawców tak z parę godzin, na prelekcję się nie dostałam. Szkoda, ale jakoś przeżyłam.

 Za to znalazłam parę odjazdowych cosplay'erów! 

Macie przed sobą Red'a i Edge'a z Underfell!
Naprawdę niesamowite przebrania!

 A koło pierwszej byliśmy na pizzy w centrum handlowym Avenida. Pizzeria nazywała się Puzzle Pizza. I jedzenie było tam naprawdę dobre, a plusem było to, że samemu można było skomponować sobie pizzę!
Jako fanka DC nie mogłam odmówić sobie zdjęcia z Deadpoolem!

I z Crossem też.
 Koło osiemnastej zmyłam się z Pyrkonu na pociąg, ale jeszcze udało mi sie znaleźć ciekawą parę.
O to przepiękne przeprania Kale oraz Caulifly z Dragon Ball Super

A teraz pora na pyrkonowe zdobycze!

Pierwszy jest rysunek, który sama wykonałam na stoiku "Warsztat Artysty". Każdy mógł zrobić tam jakiś rysunek promarkerami. I to są naprawdę dobre pisaki na bazie alkoholu. Krótko mówiąc są warte swojej ceny. Prawie 11zł za jeden. 
A reszta to fantastyczny naszyjnik w kształcie klucza, który był inspiracją do rysunku. Potem - po godzinie czekania w kolejce - zdobyłam autograf Peter. V. Brett'a!
Udało mi się też znaleźć Growchu! Kliknij jeśli chcesz dowiedzieć się kim jest ta niesamowita artystka!

I to wszystko! Naprawdę dobrze się bawiłam ze znajomymi. Na pewno pojawię się na Pyrkonie w przyszłym roku!

sobota, 19 maja 2018

Opowieść o pewnym Cieniu

Od Autorki:
I nie opublikował się automatycznie... 

Czeka na okładkę

Rozdział II - Codzienność (obecnie czytany)
Rozdział III - Otępienie  

Rozbrzmiał dzwonek. Do pomieszczenia wszedł młody chłopak. Niepewnie zamknął za sobą drzwi. W powietrzu unosił się zapach wielu ziół. Rozpoznał on rozmaryn oraz tymianek. Lecz reszta była mu nieznana. Od tego aromatu, aż zrobiło mu się słabo.   
Trochę zajęło mu przystosowanie się to zapachu tego miejsca. Z zaciekawieniem zaczął rozglądać się po sklepie. U sufitu wisiało dużo zasuszonych roślin. W pęczkach, związanych białym sznurkiem. Młodzieniec nie potrafił rozpoznać żadnych z nich. Jego wzrok przykuły olbrzymie drewniane regały. Niektóre wypełnione zostały książkami - od numerologii, przez chiromancje, po zaklęcia i czary.  
W niewielkich pudełkach leżały też przeróżne kamienie. Wszystkie zostały posegregowane rodzajami. Zielony szmaragd. Fioletowy ametyst. Różowy kwarc. Oraz wiele innych, które lekko iskrzyły się od promieni słonecznych.  
Chłopak wziął jeden z kolorowych kamieni. Z zewnątrz był lekko chropowaty, lecz w środku mienił się różnymi odcieniami czerwieni. Młodzieniec przyglądał mu się z zafascynowaniem.   
Nigdy wcześniej nie widział takiego kamienia. 
  - To agat - chłopak wzdrygnął się, słysząc za sobą kobiecy głos. Natychmiast się odwrócił. Ujrzał kobietę po pięćdziesiątce, ubraną dość zwyczajnie.  Jej kasztanowe włosy przyprószone siwizną. Wyglądała normalnie.  - Kamień równowagi. Leczy gniew oraz żal, dając przy tym odwagę do działania -  Kobieta, mimo pracy w takim specyficznym przybytku, wyglądała normalnie.  
Po upływie chwili chłopak zorientował się, że przygląda się kobiecie dłużej niż powinien. Speszył się, a na twarzy pojawiły się delikatne rumieńce. Odwrócił się, starając ukryć zawstydzenie.  
Młodzieniec sam sobie się dziwił. Sam do końca nie był pewny na co liczył. Na okropnie starą, kobietę ze szpiczastym nosem? A może obwieszoną jakimiś przedziwnymi runami nawiedzoną babkę? Jedyną niecodzienną rzeczą w ubiorze kobiety był trójkątny naszyjnik skierowany w dół. Posiadał on też czarnym owalnym kamieniem.  
  - W czym mogę pomóc? - zapytała z uprzejmym uśmiechem sklepikarka.  
  - Ja... - Spanikował. Nie przemyślał tego. Jego powód był inny, ale nie mógł tego powiedzieć. Zaczął się rozglądać po sklepie. - Szukam... - Musiał coś szybko wymyślić. - Prezentu dla dziewczyny! - powiedział głośnie niż zamierzał. Miał nadzieję, że kobieta tego nie zauważyła.  
  - Jak uroczo! - powiedziała kobieta, klaszcząc w dłonie. - A jaka ona jest? - spytała kobieta, odwracając się do chłopaka.  Musiał dalej brnąć w tym kłamstwie.  
  - Ona jest bardzo nieśmiała - rzekł chłopak. Sklepikarka kiwnęła tylko głową, odwracając się w stronę półek z naszyjnikami. Zaczęła opowiadać o różnych właściwościach kamieni szlachetnych. Pytała też potencjalnego klienta o to jaka jest jego dziewczyna. Czy jest wrażliwa na otaczający ją świat? Czy lubi zwierzęta?  
Kobiecie bardzo zależało na dobraniu odpowiedniego prezentu. Nie chciała zawieść.  
W tym samym czasie pewna studentka psychologii przyglądała się pewnej grupie nastolatków pod sklepem. Kobieta wchodząc do środka, wyjęła z uszu słuchawki.  
Silny aromat nie przyćmił jej zmysłów, ponieważ była do niego już przyzwyczajona. Większość książek znała już na pamięć, a parę talizmanów ochronnym miała w swoim pokoju. Nie lubiła ich ze sobą nosić oraz nie wierzyła w ich siłę.  
  - Cześć, mamo! - powiedziała, zamykając za sobą drzwi. Jej wzrok przykuł lekko poddenerwowany chłopak.  
  - Witaj, Domasławo! - rzekła radośnie kobieta, zerkając na moment na córkę. - Może pomożesz mi w wyborze prezentu dla partnerki tego młodzieńca?  
Studentka zlustrowała chłopaka od dołu do góry. Domasława zbliżyła się do chłopaka. Patrzyła mu prosto w oczy, gdy stanęła przed nim na wyciągnięcie ręki.  
   - Słuchaj, młody - zaczęła kobieta przyjaźnie. - Możemy załatwić to po dobroci, czyli oddasz to co próbowałeś ukraś albo dzwonię na policję.  
   - Co?  
  - To co słyszałeś - rzekła dosadnie studentka. - Widziałam, jak kradniesz jeden z kamieni przez witrynę sklepową... 
  - Oglądałem je tylko - chłopak cofnął się, a ręce schował głębiej w kieszeniach bluzy. Adrenalina krążyła w jego żyłach. Bał się. Młoda kobieta szybko chwyciła go za prawą rękę. Wyciągnęła jego rękę z kieszeni. Była zaciśnięta w pięść. Kobieta mocno ścisnęła jego rękę, wręcz boleśnie. Młodzieniec zawył z bólu, upuszczając przezroczysty kamień. Kryształ górski.  
  - Myślę, że policji spodoba się nagranie z kamer bezpieczeństwa - powiedziała studentka, puszczając rękę chłopaka. Szybko odskoczył od kobiety, masując obolały nadgarstek.  
  - Ja... 
  - Zapomnimy o całej sprawie, jeśli już nigdy nie pojawisz się tutaj z koleżkami, zrozumiano? - zapytała dobitnie kobieta. Chłopak speszony kątem oka spojrzał na sprzedawczynię, a potem szybkim krokiem udał się do wyjścia.  
Przez szybę sklepową widać było jeszcze grupę chłopaków oraz niedoszłego złodzieja. Naśmiewali się z kolegi, odchodząc w stronę pobliskiego parku.  
  - Dlaczego jesteś taka nieostrożna? - zapytała Domasława, podnosząc kamyk z podłogi. - Miałyśmy szczęście, że uwierzył w atrapy kamer. - dodała podchodząc do regału. - Musimy wreszcie kupić prawdziwe.  
  - Ale kochanie, o co się gniewasz? - zapytała kobieta wracając za ladę. - Przecież udało ci się zapobiec kradzieży.  
  - Nie zachowuj się jakby nic się nie stało - studentka podniosła głos, podchodząc do swojej matki. - Nie możesz pozwalać się bezkarnie okradać.  
  - Ale mnie nigdy nie okradli, kochanie - odrzekła spokojnie sprzedawczyni. - Nie ma tu nic cennego dla zwykłych ludzi. A tamten kamyk sprzedałby jedynie za dwadzieścia złotych. - dodała, wyjmując spod lady ścierkę.  
  - Przecież nie mogę wiecznie ci pomagać... 
  - Jak przejmiesz sklep, możesz zamontować - przerwała córce, wycierając blat z kurzu.  
  - Ile razy mam ci powtarzać, że nie chcę tu pracować?! - krzyknęła zdenerwowana Domasława. Już sama nie pamięta jak wiele razy powtarzała matce, że nigdy nie przejmie od niej rodzinnego interesu. Młoda kobieta nie chciała pracować w miejscu, gdzie wszystko kłóciło się z jej przekonaniami. Nie wierzyła w duchy, upiory albo inne maszkary. Nie dawała wiary ochronnym talizmanom, magicznym właściwościom kamieni, czy przepowiedniom z kart tarota. Nie chciała okłamywać ludzi. Wiedziała, że każdą "magiczną moc" mogła wyjaśnić z łatwością. Studentka odwróciła się napięcie, kierując się w stronę drzwi. Nie chciała ciągnąć tej bezsensownej rozmowy. - Wrócę wieczorem - rzekła, otwierając drzwi.  
Po pomieszczeniu ponownie rozbrzmiał dzwoneczek. Trzask drzwi, a potem cisza. Sprzedawczyni dalej patrzyła na zamknięte drzwi, gdzie parę minut temu zniknęła jej córka. Patrzyła smutno.  
  - Kiedyś było to twoje marzenie - rzekła odwracając wzrok. Wyjęła z kieszeni małe, poszarzałe zdjęcie. Przedstawiało ono naszą sklepikarkę, ale paręnaście lat młodszą. Trzymała ona na rękach kilkuletnią dziewczynkę, uśmiechniętą od ucha do ucha. Stara kobieta westchnęła ciężko, chowając zdjęcie.  
Musiała wrócić do normalności, mimo bólu jaki zadała jej córka. Kobieta dalej miała nikłą nadzieje, że córka przejmie rodzinny interes. Jako dziecko Domasława kochała się bawić w tym sklepie. Pomagać swojej matce oraz słuchać o magicznych właściwościach różnych przedmiotów. A dzisiaj nie chciała nawet o tym słyszeć.  
Stara kobieta musiała wrócić do swojej szarej codzienności. Poszła na zaplecze, gdzie znajdowały się kartony z nowymi książkami. Znalazła parę zniszczonych, które odłożyła na bok. A tamte ułożyła na półkach. W międzyczasie do sklepu przyszło paru klientów. Kobieta, która zamówiła parę książek o zielarstwie. Pewnego starszego pana, który poprosił o ziołową herbatkę. Staruszka, która szukała prezentu dla wnuczki. Po półgodzinnym debatowaniu na temat ochronnych kamieni, wybrały bursztyn jako miał dodać siły schorowanemu dziecku.  
Pomogło jej to w zrelaksowaniu się. Lubiła to robić. Lubiła tą codzienność. Chciała też kiedyś podzielić się tym szczęściem z swoją córką. Pokazać jej świat, który znają nieliczni.  
Słońce chyliło się już ku zachodowi. Pora było zamknąć sklep. Kobieta zasłoniła okna stalowymi roletami oraz przekluczyła zamek w drzwiach. Mieszkanie jej i Domasławy znajdowało się na drugim piętrze. Aby się do niego dostać, wystarczyło użyć schodów na zapleczu albo wejścia od strony bocznej uliczki, które prowadziło prosto do mieszkania.  
Kobieta wolnym krokiem poszła na zaplecze. A gdy znalazła się u szczytu schodów, usłyszała głośny huk. A potem ujrzała przed sobą wysokiego barczystego mężczyznę... 

niedziela, 13 maja 2018

Steven Universe - Granat

Dzisiaj prezentuję Wam moją wersję Granat (klik). Fuzji z kreskówki Steven Universe (klik) autorstwa Rebecci Sugar.
Mimo wszystko jest ona ciekawa, a moją ulubioną postacią jest własnie Granat. 
A o to i ona!


A teraz drobne ogłoszenie, a raczej relacja. 
W tym tygodniu skończyłam już wszystkie pisemne matury oraz ustny z angielskiego - zaliczony z czego jestem mega szczęśliwa!.
A jutro czeka mnie ustny z polskiego. W związku z kończącymi się maturami, wrócę do dawania postów w weekend - w sobotę i niedzielę. To według mnie najlepszy termin. 

sobota, 5 maja 2018

Tańcząca Para

O to nadszedł czas na rysunek!
Sprężyłam się i udało mi się ukończyć tą grafikę. W trochę innym stylu niż pozostałe. 
Ale myślę, że wyszła mi całkiem dobrze.
 A co do jutra to nie wiem. Jutrzejszy dzień oraz przyszły weekend są pod znakiem zapytania. 
Wiecie matury i te sprawy... 
Jest już za mną polski, zostały jeszcze matma, angielski oraz ustne. 
To będzie ciężki tydzień...