Translate

niedziela, 31 grudnia 2017

Projekt M - Ujawnienie

Czas na ujawnienie Projektu M!

Edit: W związku z ogromem pracy i czasu jakie pochłania projektowanie gry premiera zostaje przesunięta na początek 2019 roku. Jeśli coś się zmieni zostaniecie o tym poinformowani. 

"Projekt M" to gra stworzona przeze mnie w programie RPG Maker VX Ace. Gra została zainspirowana IV rozdziałem "Mojmiry" (klik). Jednak gra będzie posiadała kilka zakończeń. Coś w stylu co by się stało gdyby...
Jest to dopiero wersja demo i na razie posiada jedno zakończenie. 
Jest jeszcze przede mną dużo pracy - tworzenie map, własnych grafik.... 
To drobne wprowadzenie, a teraz sama gra.


Jak pobrać grę?

1.U dołu strony znajdziecie link do dysku google, gdzie znajduje się plik gry. Musicie w niego kliknąć i pobrać.

   Uwaga!

 Może wyświetlić wam się komunikat, że plik może zawierać wirusy. Zignorujcie go. Plik nie zawiera wirusów. Testowałam go już na komputerze mojego ojca i wszystko działa. 
    
     2. Gdy już pobieranie się zakończy, musicie "rozpakować" aplikację za pomocą programu 7.zip. ( jest to program darmowy, więc jeśli ktoś go nie ma można go szybko pobrać)
Klikacie w plik o nazwie "Projekt M - demo", prawym przyciskiem myszki i szukacie 7-zip., potem wybieracie "wypakuj tutaj".
      3. Po wypakowaniu pliku pojawia się folder "Projekt M". Wchodzicie w niego i wybieracie aplikacje  'Game', ale tą która jest aplikacją. Dla ułatwienia ma obok czerwony znaczek smoka. 
I gotowe! Możecie grać!



Projekt M - demo ver.2


Premiera : początek 2019r.

Aktualizacje:
- posiada muzykę 
- poprawiono kilka błędów językowych

sobota, 30 grudnia 2017

Kółko przyjaźni 22.0

I o to kolejne kółko przyjaźni!
Dzisiaj trochę skromnie, ponieważ zajmowałam się Projektem M przez cały tydzień...
I jutro zostanie ujawniony! 
Wszystko poszło zgodnie z moją myślą, mimo kilku komplikacji, ale go skończyłam.


sobota, 23 grudnia 2017

Zuchwała złodziejka

Ten obrazek przedstawia przedstawia młodą złodziejkę. Dziewczyna miała się za najlepszą, więc postanowiła ukraść Serce Lasu. Prastary kamień, który użyźnia gleby i daje życie roślinom. Jego posiadacz zdobyła moc władzy nad naturą, lecz musi posiadać czyste serce. A jak widać złodziejka nie posiadała takowego i została przeklęta...
I to tyle na temat rysunku. 
A co do jutra. To jest wigilia i nie jestem pewna, czy tego dnia cokolwiek wstawię, ponieważ chcę spędzić ten dzień z rodziną. Trzeba też zająć się kilkoma rzeczami związanymi z kolacją wigilijną. Więc nie jestem pewna, czy jutro się coś pojawi. 
Oraz chciałam poinformować was, że od kilku dni zajęłam się pewnym długoterminowym projektem, który jak na razie pochłania większość mojego czasu wolnego i wątpię, abym skończyła go przed wakacjami. 
Myślę, że jak skończę go to pojawi się na blogu. Jeśli Projekt M - tak go będę nazywać - w ogóle mi wyjdzie. Miałam go dopiero rozpocząć w wakacje, ale jakoś nie mogłam się powstrzymać i teraz zaczęłam nad nim pracę. 
Czasami przez Projekt M, może nie być posta w weekend, ale postaram się utrzymać regularność.
I to wszystko.

niedziela, 17 grudnia 2017

Bawię się wypalarką!

Na Mikołajki od rodziców dostałam wypalarkę do drewna. I wczoraj nadszedł czas, aby ją wypróbować. A jedyne drewno jakie miałam pod ręką to pudełko  z węglem rysunkowym. Nie bardzo wiem ile mi to zajęło, ale na pewno około dwóch godzin. 

sobota, 16 grudnia 2017

Redraw - Japońska Świątynia

Jak wskazuje tytuł w tym tygodniu zajmowałam się wieczorami nad odwzorowaniem starej pracy przedstawiającej świątynie. Niektórzy pewnie kojarzą tą pracę, ponieważ została pokazana w "Japonia-Yukatabira" . Postanowiłam sprawdzić jak bardzo poprawiły się moje zdolności od tamtego czasu. A powód dla którego ponownie narysowałam ten rysunek  jest to, że dostałam na Mikołajki od rodziców zestaw węgli do rysowania, więc postanowiłam go wypróbować. 
I tak o to powstał ten rysunek!
12.12.2017r

2015r.

niedziela, 10 grudnia 2017

Yandere Simulator: Inna niż wszyscy

Jest to opowiadanie jak wskazuje tytuł zainspirowane grą Yandere Simulator. Gra została stworzona przez YandereDev'a ( oficjalny blog, youtube).
Ta historia od pewnego czasu siedziała w mojej głowie i cieszę się, że wreszcie ją spisałam. 
...
Promienie słońca oświetlały opustoszałe szkolne korytarze. Zdawać by się mogło, że panuje tam niczym nie zakłócony spokój. Jednak zewsząd roznosiły się ciche głosy nauczycieli. W tej chwili odbywały się lekcje. Nauczyciele przekazywali uczniom wiedzę - z gorszym bądź lepszym skutkiem. Niektórzy uczniowie cicho szeptali między sobą, skupiali się na lekcji albo kilka zakochanych duszyczek przyglądało się drzewu wiśni za boiskiem.
Wiśnia miała zakwitnąć w piątek, który zbliżał się nieubłaganymi krokami. Uczniowie powinni być zadowoleni z tego powodu. W tej szkole dobrze znana była pewna legenda związana z tym drzewem. Według niej, jeśli dwoje zakochanych wyzna sobie miłość pod kwitnącą wiśnią, zostaną parą na zawsze. Jedni w to wierzyli i przychodzili tam, a drudzy uważali za zabobony. Jednak wszyscy uważali okres kwitnącej wiśni za bardzo piękny oraz romantyczny.
Lecz tym razem było inaczej. Szepty w klasach nie dotyczyły piątkowych planów, tylko tego co miało miejsce w ostatnich dniach.
W poniedziałek zaginęła dziewczyna o imieniu Kizana Sunobu. Licealistka o zgrabnej figurze oraz fioletowych lokowanych włosach. Była przewodniczącą klubu teatralnego. Osoby, które ją znały określiłyby ją jako osobę lubiącą towarzystwo oraz bardzo optymistyczną nastolatkę. Lecz taka była z pozoru. Prawda była skryta, a jednocześnie jawna. Wszyscy doskonale wiedzieli jaką naprawdę osobowość miała Kizana – arogancka, egoistyczna. Jednak nikt nie odważyłby się określić jej tym mianem głośno. Przemawiał przez nich strach, że dziewczyna mogłaby w jakiś sposób im zaszkodzić. W końcu Sunobu była popularna, więc bez najmniejszego wysiłku zniszczyłaby komuś życie.
Dlatego nikt nie potrafił zrozumieć dlaczego uciekła z domu. A przynajmniej tak podejrzewała policja.
Kolejną niecodzienną i bardziej dramatyczną rzeczą było samobójstwo licealistki Oki Ruto. Niewielu przyznałoby się do tego, że to co zrobiła Ruto ich nie zdziwiło. Prawie wszyscy poza klubem okultystycznym uważali dziewczynę za dziwną, czasami nawet mroczną. Często przesiadywała w swoim klubie i oprócz nich nikt nie tęsknił za dziewczyną. Była jak cień - niby jest, a jednak nikt nie zwraca na nią uwagi.
Większość uczniów szybko przyzwyczaiła się do nowej rutyny, jednak aura śmierci roztaczała się po szkole. I mimo, że niewielu by to przyznało to sam fakt śmierci był przerażający.
Najgorsze według uczniów nastąpiło w środę.
Rano, jeszcze przed rozpoczęciem lekcji uczniowie udali się do swoich klubów. Lecz zajęcia nie mogły się odbyć.
W klubie kulinarnym znaleziono ciało Amai Odayaki. Policja stwierdziła zatrucie. Ofiara bardzo cierpiała przez ostatnie kilka minut życia. Według domyśleń policji dziewczyna przygotowała poprzedniego dnia babeczki, jednak ktoś musiał niepostrzeżenie dodać do nich truciznę. Amai spróbowała wypieku i kilka minut potem, gdy szykowała się do wyjścia zaczęła kaszleć krwią. Następnie musiała upaść na ziemię, zrzucając przy tym przybory kuchenne. Odayaki zmarła, gdy czołgała się w stronę drzwi. Dochodzeniowcy podejrzewają, że nastolatka próbowała dostać się do drzwi, ponieważ ktoś za nimi stał - może nawet sam sprawca, lecz nie ma na to dowodów.
Kolejną tragedią tego dnia było morderstwo Osany Najimi.  Została odnaleziona martwa na dnie szkolnego basenu. Jej włosy zostały przywiązane do ciężarka, który następnie został wrzucony do wody. Według oględzin miejsca zbrodni, dziewczyna została ściągnięta z leżaka do wody. Wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyła nawet zareagować. Nikt nie usłyszał jej stłumionego przez wodę krzyku. Wokół basenu znaleziono dużo odcisków butów, lecz nie można było znaleźć zabójcy - wszyscy tam chodzili. Policja postanowiła zbadać ciężarek, lecz chlor w basenie zmył ślady, jeśli w ogóle tam były.
Wtedy policja zaczęła podejrzewać, że pannę Odayaki i Najimi zabiła tam sama osoba, lecz są to tylko domysły.
Lecz aura śmierci utrzymywała się w szkole. Niektórzy uczniowie rozmawiali o tajemniczej serii morderstw z 1980 roku. Padały podejrzenia, że morderca z lat 80 powrócił. Jedni w to wierzyli, a inni mówili o nowym sprawcy, którym może być uczeń.
Jednak Ona nie znajdowała się w kręgu podejrzanych. Myśleli, że jest zbyt delikatna i wrażliwa. A Ona każdego dnia przywdziewała maskę. Nie posiadała żadnych emocji oprócz wielkiej miłości do swojego sempaia - Taro Yamady.
Ayano Aishi nigdy nie została przyłapana na żadnym morderstwie. Od Kuzany do Osany - nikt jej nie podejrzewał. Dla policji nie była w żaden sposób powiązana z zabójstwami.
Natomiast młoda przestępczyni planowała kolejną zbrodnię. Pragnęła ukarać swoją rywalkę za rozmowę z Jej sempaiem.
Widziała ich. Wtedy przed szkołą po lekcjach. Stali razem. Rozmawiali ze sobą. Uśmiech Taro miał być dla Niej! A nie dla Hikari! Jeszcze te śmiechy.
Jakby tylko Aishi ich zobaczyła, gniew w niej się gotował. Ledwo mogła się powstrzymać, widząc ich razem. Prawie zaatakowałaby Hikari na miejscu, lecz nie mogła zrobić tego przy sempaiu. Musiała czekać.  Być cierpliwą jak ostatnio. Nie dać się sprowokować.
Ta chwila była odpowiednia. Jej klasa miała teraz godzinę wolną. Wszyscy koledzy z klasy rozeszli się po szkole, aby jakoś spożytkować czas. Jedni poszli się uczyć do biblioteki albo jakieś pustej klasy. Ayano miała, więc alibi. Nikt nie mógłby jej udowodnić, że ona ją zabiła, jeśliby udało im się dość do takiego podejrzenia.
Dla bezpieczeństwa zostawiła swoją torbę w jednej z klas, a na biurku rozłożyła książki. Wszystko wyglądało tak jakby wyszła tylko na chwilę.
Nikt nie zauważyłby nic dziwnego, dlatego Ayano mogła bezpiecznie wykonać swoją misję. Wszystko było już przygotowane. Perfekcyjnie dopracowane. Miała już na rękach rękawiczki, a ofiara czekała na miejscu.
Wcześniej jeszcze przed lekcjami Aishi włożyła do szafki na buty kopertę. A w środku znajdowało się ręcznie napisane zaproszenie. Hikari Kokoro została poproszona o spotkanie na dachu szkoły podczas jej wolnej godziny lekcyjnej. Ayano podpisała się jako Taro Yamada. Chciała mieć pewność, że Kokoro się pojawi.
Yandere stanęła przed drzwiami na dach. Zerknęła jeszcze za siebie tak dla pewności. Nie mogła pozwolić, aby w takiej chwili ktoś ją zobaczył. Na szczęście dla niej nikogo tam nie było.
Nastolatka wzięła głęboki wdech. Chwyciła klamkę i powoli otworzyła drzwi. Starała  się, aby nie wydały żadnego dźwięku. Hikari nie mogła jej usłyszeć. Ayano weszła na dach, ostrożnie zamykając drzwi. Rozejrzała się. Nikogo na pierwszy rzut oka nie było.
Jednak Aishi doskonale wiedziała, gdzie czeka jej ofiara. Była obok północnego wejścia na dach za budynkiem obok wentylatora.
Nie pomyliła się. Kokoro stała oparta o barierkę, obserwując horyzont. Nastolatka była całkowicie rozluźniona. Lekki wiatr rozwiewał jej kasztanowe krótkie włosy. Zgarnęła kilka pofarbowanych na zielono kosmyków za ucho.
Ayano powoli podeszła do niczego nieświadomej uczennicy. Kolejne wydarzenia działy się bardzo szybko. Aishi chwyciła swoją ofiarę za kostki. Błyskawicznie uniosła jej nogi do góry. Hikari zdezorientowana niebezpiecznie wychyliła się za barierkę. Kokoro instynktownie zacisnęła jedną dłoń na barierce. W następnej sekundzie wisiała na poręczy. Serce strasznie jej biło. A całe ciało przeszedł dreszcz, gdy przez przypadek zerknęła w dół. Miała wrażenie, że wszystko zwalnia. Spojrzała w górę. Przeraziło ją to co zobaczyła.
- Ayano - wyksztusiła słabo Kokoro.
Aishi wpatrywała się w nią z kamienną twarzą. Niby Hikari dobrze znała tą twarz, lecz teraz ją przeraziła, a w szczególności ten morderczy wzrok.
Czuła, że powoli się ześlizguje. Spróbowała jeszcze chwycić się drugą ręką, ale jej się to nie udało. Powoli jej uścisk słabł. Ponownie zerknęła w stronę swojej oprawczyni. Wyciągnęła w jej kierunku rękę, jakby miała nadzieję, że jednak jej pomoże.
A potem przez łzy powiedziała jedno zdanie. I spadła. Po chwili do uszu Aishi dobiegł dźwięk upadku. Chciała się wychylić, lecz się powstrzymała. Spojrzała na pozostawione przy barierce buty, które udało jej się zdjąć, zanim wypchnęła Hikari. Uczennica wyjęła z kieszeni list. Położyła go przy budach i skierowała się w stronę zejścia z dachu. Za kilka chwil ktoś się tutaj pojawi w poszukiwaniu listu "samobójczego" Kokoro.
Aishi zmierzała w stronę swojej klasy. Po drodze pozbyła się rękawiczek. Teraz musiała tylko dostać się do pomieszczenia, zanim jakiś uczeń zacznie biegać po szkole, rozgłaszając o śmierci Hikari Kokoro. Ayano wiedziała, że w żaden sposób nie będą mogli powiązać jej ze zbrodnią. Pozbyła się kartki z zaproszeniem na dach, gdy miały wf. Postarała się, aby jako ostatnia wyjść z szatni i wyjęła kartkę z torby koleżanki. Na kolejnej przerwie po prostu ją spaliła.
Mimo wszystko czuła dziwny ucisk w żołądku. Nie był to strach. Miała żelazne alibi. Nikt nie mógł udowodnić, że to było morderstwo. A jednak… Aishi ciężko się oddychało. Jakby ktoś położył jej coś ciężkiego na płucach. Nie potrafiła nazwać tego uczucia. Wcześniej po morderstwach czuła satysfakcję. Była szczęśliwa, że sempai jest bezpieczny. Ale teraz…
To było dla niej nowe i nie wiedziała jak ma się zachować.
Może to przez jej słowa? Pomyślała Ayano. Może przez to, że ją znałam?
Prawda była taka, że Hikari była pierwszą ofiara, którą Yandere znała osobiście. I ktoś obcy oceniłby ich relacje jako bliskie. Lecz sama Ayano nie darzyła Kokoro żadnymi uczuciami. Tylko Hikari miała je za przyjaciółki. Lecz ona była inna niż wszyscy.
Ayano mimowolnie przypomniała sobie ich pierwsze spotkanie.
Było to jeszcze w podstawówce. Gdy młoda Aishi jeszcze nie nauczyła się udawać emocji.
Wczesna wiosna w podstawówce Kaishi. Trwała przerwa obiadowa. Wszystkie dzieci znajdowały się na placu zabaw. Kilka bawiło się na zjeżdżalni, niektórzy chłopacy grali w piłkę. A nauczycielki rozmawiały ze sobą, nie zwracając zbytniej uwagi na dzieci.
Nie zauważyły też jak grupka sześciolatków stoi na uboczu placu. Zbili się oni w okrąg wokół jednej z dziewczynek z czerwonymi wstążkami. Kucała skulona na ziemi, gdy inne dzieciaki ją kopały. Jeden z większych chłopców pociągnął ją za włosy, niszcząc wstążkę. Jeszcze inny chwycił za plecak i ściągnął go z małej dziewczynki, wywracając ją przy tym. Robili to, bo była inna. Nie okazywała żadnych emocji. Nie śmiała się, nie uśmiechała się, nawet nie płakała. Była pusta w środku.
Gdy ją bili siedziała tylko na ziemi, aby poważnie jej nie zranili. Czekała tylko, aż to się skończy. Nie czuła gniewu. Nie chciało jej się płakać. Nie rozumiała tego co się dzieje. Dlaczego jej to robią.
Po prostu czekała. I nagle wszystko się skończyło. Mała Ayano podniosła głowę. Ujrzała nad sobą nową uczennicę, która przeniosła się zaledwie kilka dni temu. Hikari Kokoro stała przed nią plecami z rozłożonymi rękoma.
- Macie ją zostawić! - krzyknęła z całych sił Hikari. - Nie wolni tak robić!
- A co nam zrobisz? - zapytał jeden  z chłopców, trzymając tornister Aishi.
- Naskarżysz nauczycielce? - rzekł kolejny chłopiec. Kokoro zacisnęła małe rączki w piąstki. - Będziesz skarżypytą! - dodał, a potem wskazał na Ayano, która przyglądała się pustym wzrokiem tej sytuacji. - A ona dziwaczką!
- Tak! Dziwaczka! - powiedział głośno chłopiec z tornistrem Ayano. A po chwili rzucił nim w dziewczynkę.
- Ej! - krzyknęła Hikari, zanim ruszyła na chłopaka.
A potem? Potem pojawiła się nauczycielka zwabiona krzykami dzieci. Kilka, a w szczególności dwójka dziewczynek miała spore siniaki. Lecz żadne dziecko nic nie powiedziało. Wszystkie dzieci zostały ukarane , odebraniem deseru po obiedzie.
Od tamtego dnia Hikari spędzała każdą przerwę z Ayano. Była jej jedyną towarzyszką. Nawet jeśli tylko leżały na trawie i w ciszy oglądały chmury.
Aishi nie rozumiała, dlaczego Hikari nie traktuje jej tak jak inni. Tylko akceptuje jej inność. Potrafiła nawet zainteresować małą Ayano.
- Ta chmura wygląda jak kotek - powiedziała pewnego razu Hikari. Aishi odwróciła się w stronę koleżanki.
- Dlaczego? - spytała dziewczynka. Ona widziała tylko bezkształtną, białą masę na niebie.
- No patrz! - Hikari pokazała rączka na niego, podnosząc się. - Ma takie duże uszy - powiedziała, używając rąk jako dużych uszu. - Ma jeszcze takie wąsy - Ułożyła z dłoni konie wąsy.
- Co ty robisz? - zapytała Ayano.
- Pokazuję ci dlaczego ta chmura przypomina kotka - zaśmiała się Kokoro.
Aishi lekko przekrzywiła głowę, przyglądając się Hikari. Nie rozumiała tego co robiła ta dziewczynka, ale to było lepsze niż kopanie.
Można powiedzieć, że tak zaczęło się coś co Hikari nazywała przyjaźnią. W kolejnych dniach Hikari codziennie chodziła z Aya-chan, jak pieszczotliwie nazywała Aishi, do szkoły i ze szkoły. Często ze sobą rozmawiały i to dzięki Kokoro, Ayano nauczyła się udawać emocje. Lecz tylko Hikari potrafiła dostrzec, że to tylko fałsz. Przy niej nie działał nawet najpiękniejszy uśmiech Yandere.
- Nie boli cię buzia od ciągłego uśmiechania? - zapytała Kokoro, przyglądając się Ayano. Obydwie siedziały w bibliotece szkolnej. Miały wtedy po trzynaście lat.
Na te słowa uśmiech Aishi momentalnie znikł. Przyłożyła jedną rękę do policzka i zaczęła go masować.
- Może trochę - rzekła krótko. Kokoro w odpowiedzi tylko się roześmiała.
Te siedem lat spowodowało, że w pewnym stopniu Ayano przyzwyczaiła się do towarzystwa Hikari. Nawet po mimo upływu tylu lat traktowała ją tak samo jak były dziećmi. Akceptowała ją w pełni i pozwalała udawać.
W końcu Kokoro po części rozumiała Aishi. Sama też nie uważała się za do końca normalną. Hikari lubowała się w epoce wiktoriańskiej i czasami przychodziła ubrana w długą, prosą spódnicę z ciemną koszulą z bufiastymi rękawami. Na szczęście ich szkoła jako jedna z nie licznych nie wymagała mundurków. Jej dziwmy styl ubierania często był nieakceptowany. Dlatego po części rozumiała, dlaczego Ayano udaje emocje. Wolała unikać kłopotliwych sytuacji.
Jedynie w towarzystwie swojej "przyjaciółki" Aishi mogła przestać udawać. Czuła się swobodnie jak przy nikim innym.
Nawet jak trafiły do tego samego liceum dalej się "przyjaźniły". Ayano wiele razy zapraszała Kokoro do domu. Hikari znała rodziców Aishi, a Ryobia - matka Ayano - bardzo ją polubiła. Widziała nawet ołtarzyk dla Taro Yamady.
- Musisz naprawdę go lubić? - rzekła Kokoro, przyglądając się zdjęciu Yamady. Ayano nie odezwała się, tylko nieśmiało spojrzała w stronę towarzyszki. Nastolatka napotkała jej zarumienioną twarzyczkę. Natychmiast się odwróciła, lecz dodała. - To dobrze
- Myślisz, że mam u niego szansę? - zapytała nieśmiało Aishi. Gdy pierwszy raz spotkała sempaia obudziły się w niej emocje. Poczuła radość. Było to niesamowite przeżycie. Chciała czuć to ponownie, dlatego go śledziła. Ayano mogła też przyznać, że czuła jakieś przywiązanie do Hikari i była pewna, że w niektórych sprawach może jej ufać  w stu procentach.
- T-tak, dlaczego nie? - powiedziała Kokoro, podchodząc do biurka. - Wiesz, zawsze będziesz miała we mnie oparcie - dodała dalej nie patrząc na Ayano. - W końcu jesteśmy przyjaciółkami.
Ayano zamknęła za sobą drzwi do klasy. Czuła się przytłoczona wspomnieniami. Cały czas powtarzała w myślach, że to tylko przyzwyczajenie. Ona nie mogła nic poczuć zanim poznała sempaia. Jednak ostatnie słowa Kokoro były silniejsze. Echem odbijały się w jej głowie. Nie dawały jej spokoju. Lecz musiała je uciszyć.
Usiadła w swojej ławce. Spojrzała na podręczniki. Przerzuciła kilka stronic i coś nie pozwalało jej się skupić. Udawać, że wszystko w porządku. Wzięła głęboki wdech, prostując się na krześle. Katem oka dostrzegła migające światełko przy telefonie. Oznaczało, że miała nieprzeczytaną wiadomość. Zdziwiło ją to, ponieważ teraz nikt nie powinien do niej pisać. Sięgnęła po telefon. Odblokowała go. A jej serce na moment zamarło.
Wiadomość od: Hikari Kokoro
Wysłana półgodziny temu.
Chwilę przed naszym spotkaniem, pomyślała Ayano.
Cześć Aya-chan!
Wiem, że jesteś na mnie zła. Ale chciałam wyjaśnić to, co się stało. Proszę, przeczytaj to do końca, skoro nie chcesz ze mną rozmawiać. Mam nadzieję, że to zrobisz, ponieważ bardzo zależy mi na naszej przyjaźni.
Wiem, że widziałaś mnie  i Taro przed szkołą, i to dlatego jesteś zła. Zdaję sobie sprawę jak to mogło wyglądać. Ale ja rozmawiałam z nim tylko o książce, którą znalazłam przy fontannie, "Po deszczu przy księżycu" Akinari Uedy. Pamiętam, że sama bardzo lubisz tą książkę. Okazało się, że należy właśnie do Yamady-sempai'a. Rozmawiałam z nim o tej książce i troszeczkę o tobie. Powiedziałam, że to ty znalazłaś jego książkę i możesz mu ją oddać dzisiaj po szkole przy bramie. Będzie na ciebie czekał. Książka jest w mojej szafce na buty.  
I nie musisz się martwić. Taro-sempai mi się nie podoba.
Jeśli masz ochotę to chciałabym się z tobą spotkać, jest coś co chciałabym ci powiedzieć. Odzwoń jak tylko będziesz mogła.   
Twoja przyjaciółka Hikari
Ayano czuła się jakby ktoś wylał na nią wiadro zimnej wody. Ona się pomyliła. Zabiła niewinną osobę. Lecz nie to przytłaczało Aishi. Okazało się, że zabiła jedyną osobę, która naprawdę ją rozumiała i była jej lojalna do samego końca.
Z zamyślenia wyrwało ją pukanie do drzwi. Podniosła głowię, a w progu zobaczyła zdyszanego Budo - członka klubu karate, do którego sama dołączyła. Był zdyszany. Opierał się o framugę drzwi. Spojrzał na Ayano z smutkiem w oczach.
- Aishi, stało się coś strasznego - zaczął chłopak, podchodząc do nastolatki. - Kokoro ona… - mówił dalej, dotykając ramienia dziewczyny. - Ona popełniła samobójstwo - rzekł ponuro, patrząc dziewczynie prosto w oczy. Ayano zauważyła jak Budo zbliżył swoją rękę do twarzy nastolatki. Dotknął dłonią jej policzka. - Nie wiem jak się teraz czujesz, ale możesz płakać. Jestem tu - dokończył chłopak.
Dziewczyna na początku nie rozumiała jego słów. Miała wrażenie, że docierają do niej zza jakieś ściany. Dopiero po chwili zorientowała się, że rzeczywiście płacze. Tylko dlaczego? 
Nie zauważyła nawet, kiedy Budo ją objął, a ona zaczęła płakać. A jedyną rzeczą o czym mogła myśleć to ostatnie słowa jej przyjaciółki.
Zapłakana twarz przez którą przecierał się słaby uśmiech. A oczy Kokoro nie pokazywały gniewu, smutku, czy żalu. Nie było w nich nawet strachu. Było coś zupełnie innego. Coś czego Ayano nie spodziewała się ujrzeć. I do tego jeszcze jej słowa. Dwa słowa, które nie chciały wyjść z głowy Aishi.
Kocham cię
A potem spadła.
Jej głos ucichł.
Jej serce przestało bić.

Dlaczego tego nie zauważyłam? Dlaczego nie spostrzegłam, że ona coś do mnie czuje? Pomyślała Ayano, wtulając się w chłopaka. Pozwoliła sobie, aby cała jej maska opadła. Pozwoliła płynąć uczuciom jakie ją ogarnęły.
Dopiero teraz mogła dostrzec te drobne gesty Hikari. Jak starała się zwrócić na siebie uwagę. Ilość czasu jakie ze sobą spędzały. To Hikari częstowała Ayano swoim śniadaniem, gdy ta swojego zapomniała. Zrozumiała, że ta wiele razy badała jej reakcje. W bibliotece kilka razy musnęła palcami jej ręki, a ona tego nie dostrzegła. Nie zauważyła smutku w głosie Kokoro, gdy ta zobaczyła jej ołtarzyk. Nie widziała wcześniej tego zawiedzenia w jej głosie, gdy rozmawiały o Yamadzie. Nie widziała jak nastolatka specjalnie unika tego tematu. Jak zmusza się do uśmiechu w takich chwilach, a mimo wszystko wspierała ją w tym zauroczeniu.
Tak, Ayano dopiero teraz mogła zrozumieć, że była ZAUROCZONA Taro, a nie kochała go. Dopiero po tym wszystkim zrozumiała, że jej życie zmieniło się, gdy poznała JĄ, a nie Taro.
To dzięki niej nauczyła się uczuć, a przy nim tylko je bardziej uzewnętrzniała. Chciała go kochać. Wmówiła sobie, że go kocha. Ale wreszcie przyznała przed samą sobą, ze to kłamstwo. Nałożyła na siebie maskę i sama się przy tym zgubiła. Dała się złapać we własna iluzję.
Nie dostrzegła prawdy, dopóki nie było za późno. Względem Hikari nie czuła przywiązania i to już od dawna. Lecz dopiero teraz zrozumiała, że to dziwne uczucie, ten ucisk w żołądku to smutek i żal. Tak głęboki i dojmujący. Było też poczucie winy.
Zorientowała się, że to nie była przyjaźń. Dzieliła z Hikari coś więcej tylko, że była ślepa.
Był piątek. Ayano stała pod kwitnącą wiśnią. Opierała się o drzewo, tak aby nie było jej widać ze strony boiska. Zrobiła to specjalnie, aby jej miłość jej nie spostrzegła. W dłoniach miała list. Spisała tam wszystkie swoje uczucia. Chciała to zrobić. Była tego pewna. Chciała wreszcie być szczęśliwa. Chciała zapełnić tą pustkę. Naprawić swój błąd.
Po kilku minutach czekania usłyszała znajome kroki. Dalej siedziała w ciszy czekając, aż jej obiekt westchnień oprze się o drzewo. Im była bliżej tej chwili, czuła dziwny niepokój. W jej głowie pojawiły się irracjonalne pytania. Jednak szybko się ich pozbyła. Wzięła głęboki wdech, wstając.
Wyszła za drzewa. Podniosła wzrok, aby napotkać ten znajomy błękit oczu, w którym się zakochała. Widziała też to wyczekujące spojrzenie. Spostrzegła zarumienione policzki oraz nieśmiały wyraz twarzy.
Wyciągnęła przed siebie dłonie z listem. Lekko jej się trzęsły. Ale nie cofnęła się, musiała to zrobić. Nie mogła się wycofać po tym wszystkim.
Jej miłość wyciągnęła dłonie i chwyciła ręce Ayano. Zbliżyła się do niej.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę - rzekła Hikari z uśmiechem. Przybliżyła się jeszcze bardziej do Aishi, dotknęła swoim czołem jej czoła. Ayano też się uśmiechała. - Kocham cię - szepnęła nastolatka, łącząc ich usta w delikatnym pocałunku.
Ayano była szczęśliwa. Mogła być ze swoją ukochaną.
Zawdzięczała to wszystko pewnej umiejętności, którą nie wiadomo skąd nabyła. Nie rozumiała tego, ale widocznie to było jej przeznaczone. Możliwość resetu. Mogła zresetować każdy nieudany dzień. Każdy dzień, gdy złapali ją na morderstwie. Każdy gdy ktoś ją złapał. To dzięki tej umiejętności znała dokładny rozkład dnia swoich ofiar. Lecz ten tydzień był inny od reszty.
Po tym jak Ayano uświadomiła  sobie swoje uczucia, użyła tej umiejętności. Cofnęła cały tydzień. Cofnęła wszystkie morderstwa. Znowu mogła cieszyć się z towarzystwa Hikari. Oglądać jej uśmiech i słyszeć jej głos. Mogła z nią być. Poukładać wszystko i zaplanować ten dzień.
Odwzajemniła pocałunek, a potem spojrzała w oczy swojej ukochanej.
- Teraz będziemy razem na zawsze - rzekła Ayano.    

sobota, 9 grudnia 2017

Kółko przyjaźni 21.0

Powraca kółko przyjaźni! (klik)


Teraz swoje postacie zrobiłam na tablecie i różnica między poprzednimi jest ogromna!
Naprawdę dobrze pracuje mi się na tablecie oraz dużo uczę się przy każdym rysunku.
Lecz ciężko znaleźć na to czas, a teraz mam go jeszcze trochę mniej. Pomagam ojcu w pewnym projekcie i projektuje dla niego kilka grafik. Na razie jest to jakby moim priorytetem. Może uda się go skończyć przed świętami, bo mam dość ambitne plany na przerwę świąteczną. 
Chciałabym zrealizować mój zamysł przed końcem roku, ale na razie nie zdradzę co to jest. Chcę, żeby to była niespodzianka.

niedziela, 3 grudnia 2017

Dostrzegłeś ten mur


Powiedziałeś: spróbuj
A ja milczałam.
Myślałam, że mnie nie  rozumiesz
Mówisz o czymś czego sam do końca nie pojmujesz
Lecz w głębi duszy
Wiedziałam, że twoje słowa są prawdziwe
Kubeł zimnej wręcz lodowej wody na mnie wysłałeś
A ja dalej milczę
Mówisz mądrze o zaufaniu,
Że jestem zbyt  nieufna.
I najgorsze jest to, że masz rację
A ja czuję się jakbym miała wylać morze łez
Bo wiem, że mówisz prawdę
Bo jako pierwszy dostrzegłeś ten mur
Ścianę, którą dawno temu stworzyłam
Aby ochronić się przed wrogiem
Wtedy pomogła,
Lecz teraz przeszkadza,
A ja cały czas wierzyłam, że tak jest lepiej
Mimo, że w głębi serca prawdę znałam.
Teraz skuwają mnie okowy przeszłości
Tego bólu i samotności
A otacza mur, który miał odgrodzić od zła
Wtedy to pomogło
Lecz dziś mi wadzi
A ja nie mogę go przebić
Myślałam, że tak będzie lepiej
Jeśli zostanę tam
Będzie łatwiej
Lecz to tylko kłamstwa
Mówię, że kiedyś się zmieni
Jednak oboje wiemy, że to może nigdy nie nastąpić.

Już dawno w sercu nadzieję porzuciłam,
Już dawno zapomniałam blasku słońca
I śmiechu ludzi bliskich
Ale dzisiaj coś się zmieniło.

Bo powiedziałeś coś, czego nikt inny nie potrafił
I mimo, że przez ciebie miałam ochotę płakać
To dziękuję
Bo mur zaczął kruszeć i widzę słaby snop światła

I pierwszy raz od dawna chcę chociaż spróbować

sobota, 2 grudnia 2017

Let me fly away

Już na szczęście jestem zdrowa i w poniedziałek wracam do szkoły. Dwa tygodnie bycia chorą, prowadzi do niemałych zaległości w szkole. Czeka mnie kilka sprawdzianów i zaliczeń do nadrobienia, ale przed świętami powinnam skończyć. 
A tutaj rysunek w całości wykonany markerami.