Translate

czwartek, 16 marca 2017

Ta podróż, która...

Ta jedna podróż, która...

Jedna fala rozkoszy w morzu pełnym rozterek i kłopotów.
Za falą podążamy, z nią na pełne morze wpływamy.
Cumy wszystkie puszczają,
A my na pełnych żaglach gnamy.
Błękitne morze, niebo pełne gwiazd.
My razem wpływamy na pełne przygód morze.
Wokół nas rozbrzmiewa muzyka oceanu,
Ona przepełniona jest radością oraz błogością.
Ta chwila gdy w żagle wiatr dmucha,
Ta radość co w sercu się rodzi.
Ta wolność co pozwala szczęściu w nas zagościć.
Ale to tylko chwila...
Jedna fala...
Potem na morzu rozterek zapomnimy o przygodzie wspólnie przeżytej... Tej jedynej...
Pierwszej, a zarazem ostatniej...
Ale czy na pewno mam rację?
Może to nie jedna pojedyncza wyprawa?
Tylko początek podróży, która wyprowadzi nas z morza szarością przesiąkniętym?
Może na twarzy bladej uśmiech na stałe wejdzie...
Jeśli tak to wypełnia mnie radość...
Ale jeśli nie...
To chcę najlepiej przeżyć tą ulotną chwilę szczęścia...
Zapamiętać najlepiej dźwięk morza śmiechem i zabawą przepełniony.
Aby go w sercu zachować, pielęgnować...
A kiedy nadejdzie szarość...
Na ląd znów zejdę, chcę z nadzieją patrzeć na statki w oddali.
Na pewno na jednym ze statków jest dla mnie miejsce.


5 komentarzy:

  1. o.. Oo.. OOO.. fajne, głębokie... jak "ocean rozetek".

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasami przemyślenia w takiej formie dają więcej do myślenia niż tekst czy artykuł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne i poruszające ;) może i dla mnie gdzieś znajdzie się miejsce

    OdpowiedzUsuń
  4. piękne i głębokie...a zarazem bardzo uniwersalne! Brawo!

    OdpowiedzUsuń