Translate

wtorek, 7 marca 2017

Nawigacja

Nawigacja 
- Czyli to tędy? - zapytała niepewnie kobieta, patrząc na błotnistą drogę, rozwaloną ... znaczy przebudowywaną drogę. Nie była do końca przekonana, czy razem ze swoim mężem dobrze skręcili. Jednak nawigacja milczała. Nie kazała im zwrócić, mieli jechać przed siebie.
- Tak - rzekł mężczyzna że zrezygnowaniem, ruszając samochodem.
Ich samochód nie należał do małych, ale nie była to też terenówka. Wjechali na dziurawą drogę. Po lewej znajdowały się zwykle domy mieszkalne, a po prawej rozległe pole. Na granicy drogi z trawą stały pomarańczowe, niskie słupki.
Zjechali z drogi Oborniki - Poznań do jakieś wioski, ale po drodze nie widzieli żadnego znaku informujące o przebudowie drogi.
Małżeństwo trochę zdenerwowane w milczeniu jechało dalej. Tylko ich nastoletnia córka starała się dojrzeć jakieś pozytywy tej sytuacji.
- Ale przynajmniej mamy ładne widoki - rzekła dziewczyna, bacznie obserwując reakcję rodziców.
- Tak. Z moją nawigację poznaje świat - powiedział ojciec z lekkim przekąsem. Był zdenerwowany, ale nie na swoją córkę. Nie powiedziała nic złego. Tylko nie udało jej się poprawić nastroju rodzicieli jak na początku oczekiwała. Jednak nie zamierzała się poddać. Oparła się łokciem o drzwi samochodu, patrząc przez okno. Przyglądała się różnym rodzajom domów. Jedne białe, drugie zielone. Trzecie były duże, a inne małe. I jej wzrok przykuła drewniana tabliczka z wyrzeźbioną nazwą ulicy. Ulica Tysiąclecia. Postanowiła ponowić próbę.
- Wiecie, że ta ulica nazywa się ulicą Tysiąclecia - zagadnęła, przyglądając się kątem oka rodzicom.
Kierowca spojrzał na nią w lusterku.
- Raczej tysiącletniej męki - rzekł ojciec.
Nastolatka słysząc to zaśmiała się, a po chwili dołączyli do niej rodzice.
Kilka minut potem dojeżdżali do końca wsi, gdzie kończyły się roboty drogowe. Mogłoby się wydawać, że to koniec ich męk, jednak na całej szerokości drogi stała ciężarówka, wysyłająca piasek.
Mężczyzna bardziej poirytowany niż wcześniej zacisnął palce na kierownicy.
- Nie przejadę - powiedział bardziej do siebie niż do swoich towarzyszek.
- Ale patrz już prawie kończy - powiedziała jego żona, wskazując na ciężarówkę. Miała rację po kilku minutach cała zawartość ciężarówki znalazła się obok drogi. Samochód z rodziną spokojnie przejechał wieś wyjeżdżając na autostradę.
Ojciec dziewczyny spiął się. Spojrzał na drogę bacznie się jej przyglądając.
- Nie... No to przecież... - zaczął trochę niepewnie, dopóki nie wjechali na drogę Oborniki-Poznań. Mężczyzna trochę zrezygnowany, ale jednak rozbawiony sytuacją powiedział. - Inni mają na nawigacji wybraną szybką trasę, a my mamy turystyczną.
Resztę drogi spędzili w miłej atmosferze, wspominając wypady z drugą córką do lekarza jak to raz zapalił im się samochód, a za drugim utknęli w świeżycy.
Ale to nie był pierwszy raz, kiedy nawigacja pokazała im trasę krajobrazową, wprowadzając w pole... Dosłownie... Przyjeżdżali kiedyś obok starej bazy wojskowej, wioząc swoje nastoletnie dzieci na obóz. Jednak ta historia może zostanie opowiedziana innym razem.

1 komentarz: